Psychologia to nie tylko gabinet – jak wygląda studiowanie psychologii?

Co robić po studiach psychologicznych? Czy psychologię można łączyć z innymi kierunkami? A może zupełnie ogólnie: jak wygląda studiowanie psychologii? Na wypadek, gdyby którekolwiek z tych pytań przeszło Ci ostatnio przez głowę… przedstawiamy rozmowę z Magdaleną, która kończy właśnie trzeci rok studiów psychologicznych na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Przeczytaj i przekonaj się, dlaczego psychologia to nie tylko praca w gabinecie! ☺️

Powiedz proszę na początek: czy uważasz, że studia na psychologii są przyszłościowe i w ogóle mają sens?

Tak, uważam, że są przyszłościowe. Samo studiowanie psychologii jest przyszłościowe. Wiadomo, że trzeba też rozróżnić to, że teraz są różne kierunki tej psychologii, jak ogólna teoria i psychologia stosowana.

Myślę, że najbardziej przyszłościowe jest stosowanie tej wersji, gdzie masz i praktykę i teorię. No i uważam, że najważniejsze to: dlaczego jest to wartościowe?

Ponieważ, po pierwsze, psychologia jest bardzo szerokim obszarem. Możesz dosłownie pracować w każdym zawodzie po psychologii. Możesz pracować w policji, w sądzie, w szkole, w szpitalu, założyć swój gabinet, zrobić szkołę psychoterapii, podyplomówkę dodatkowo…

Poszerza to wiedzę o tobie, o świecie, o tym jak funkcjonujesz. Poprawia relacje międzyludzkie, co też bardzo się przekłada na przyszłość. I jeszcze w odniesieniu do technologii psychologia jest bardzo przyszłościowa, ponieważ psychologia bada też technologiczne tematy, takie jak relacja człowieka z technologią. Więc dosłownie wszędzie można ją zastosować.

A ze sztuczną inteligencją macie jakąś styczność na studiach? 

A co byś chciała wiedzieć o sztucznej inteligencji? Ponieważ jest mnóstwo badań już przeprowadzonych, to zaczyna się też mnóstwo ludzi tym interesować i chcieć przeprowadzać badania na ten temat.

My teraz w ramach jednego zaliczenia robiliśmy badania na temat tego, czy cechy osobowości wpływają na postawę wobec korzystania z LLM-ów, czyli tych dużych modeli językowych, jak ChatGPT na przykład, w związku z postawą wobec AI i wiedzą na ten temat. I wyszły nam ciekawe wyniki: że osobowość nie jest aż tak istotna, jak sama postawa wobec tego.

Ciekawe, czyli na studiach wykładowcy uwzględniają ten rozwój AI i jego wpływ na przebieg zajęć?

Tak, mamy kilkoro prowadzących, którzy się badawczo tym zajmują, więc zawsze można, jeśli kogoś to interesuje, porozmawiać z jakimś prowadzącym na ten temat. Nawet jakby się chciało badania w przyszłości prowadzić, to też można.

Również poruszają temat tego, jak wyglądałby proces diagnozy w przyszłości z wykorzystaniem AI i dyskutujemy na ten temat. Ale na razie nie jest to aż tak zaawansowane w Polsce. Bardziej takie gdybania na ten temat są obecnie. 

Najtrudniejszy przedmiot – czy masz taki, który Ci sprawił najwięcej problemów? 

Tak, ale ja jestem też dość specyficznym przypadkiem, ponieważ zaczęłam psychologię nie wiedząc wcześniej, że pójdę na psychologię. 

Najcięższym przedmiotem były dla mnie biologiczne mechanizmy zachowania. Nie uczyłam się od 7 lat biologii, plus nie pisałam matury z biologii w ogóle. Teraz chyba jest wymagana, przynajmniej jako opcjonalny przedmiot. Ale jak ja się zapisywałam, to jeszcze nie była. I to sprawiało mi trudność, ale prowadzący tłumaczyli w na tyle przystępny sposób, że dało się to zrozumieć. I nawet zaczęłam lubić biologię przez to. Wow! [śmiech]

A drugi taki przedmiot to chyba psychologia poznawcza. Ale to też jest połączone bardzo z biologią i jest tam dużo takich mechanizmów, które trzeba zrozumieć: jak funkcjonuje to wszystko. Ale udało się. Z każdym kolejnym semestrem, jak dochodzą przedmioty, które korzystają z tych poznawczych rzeczy, to bardziej ją rozumiem.

Czyli im dalej, tym łatwiej.

Tak, ale trzeba przeżyć ten pierwszy raz. Te przedmioty były na pierwszym roku.

A najłatwiejszy przedmiot? Jakiś ulubiony? 

Dobra, nie licząc umiejętności akademickich, gdzie uczą cię ogólnie, jak obracać się po stronach internetowych uniwersytetu, jak USOS działa, jak porozmawiać z kimś, jak pisać maile nawet – co uważam, że jest potrzebne dla osób, które pierwszy raz zaczynają studia, bo nie znają całego tego kodeksu. No i USOS jest skomplikowany… To chyba najprzyjemniejsze były te zajęcia, które mówiły o tym, co jest na co dzień, czyli psychologia społeczna. 

Miałam teraz w tym semestrze drugą część, ale pierwsza część też była na trzecim roku, w poprzednim semestrze. Ona tłumaczy tak naprawdę to, co robimy na co dzień – jakie interakcje między nami przebiegają i to, jakie są na przykład techniki manipulacyjne, których doświadczamy na co dzień, a nawet sobie nie zdajemy z tego sprawy. Tego się uczyło najprzyjemniej, bo miałaś od razu przykłady w życiu i łatwiej było to zapamiętać.

Masz jakieś pierwsze skojarzenia, które Ci przychodzą do głowy, kiedy myślisz sobie o psychologii?

Myślę, że pierwsze słowo, jakie mi przyszło do głowy, to praca. W kontekście tego, że myślę o tym, co by można było robić po psychologii. Ale to też kwestia tego, ile trzeba wkładu włożyć, żeby w ogóle uczestniczyć w zajęciach. Bo jest dużo literatury do czytania, dużo projektów, zaliczeń grupowych i dużo takiego „przekminiania” samemu. Więc słowo „praca” byłoby idealne.

Ile średnio jest na psychologii zaliczeń w czasie sesji?

Myślę, że akurat na naszym uniwersytecie jest to fajnie rozłożone, bo mam od 3 do 5 egzaminów. 5 było na początku, ale to wiadomo, że jak się dopiero wchodzi w temat, to jest tego więcej.

Teraz są tak po 3 egzaminy na semestr. Wiadomo: te przedmioty, które są obecnie, są cięższe, dlatego fajnie, że jest mniej egzaminów, bo da się rzeczywiście skupić na tym całym materiale, który jest do przerobienia.

Kiedy wybierałaś ten kierunek, to jakie było Twoje wyobrażenie na temat psychologii? Czy teraz coś się zmieniło? 

Jak szłam na psychologię, to myślałam, że to będzie tylko takie siedzenie z nosem w książkach i czytanie, czytanie, czytanie. Nauka tych teorii i tak dalej. A wbrew pozorom jest bardzo dużo praktyki i grupowych projektów, które skupiają się na takim myśleniu samodzielnym. 

Dodatkowo jest dużo fajnych case study – prowadzący nam dają takie fikcyjne przykłady, na których możemy rzeczywiście przeanalizować dany przypadek i zobaczyć czy to, czego się nauczyliśmy, przeczytaliśmy, rzeczywiście umiemy wykorzystać. To jest bardzo fajne, bo rzeczywiście jest tu ta praktyka. Jeżeli ktoś się skłania, żeby potem uczyć się diagnozy, psychoterapii, to jest super. Ćwiczymy też dużo technik, takich psychoterapeutycznych – na przykład techniki oddychania, relaksacje, uziemianie… Trochę takie przygotowanie pod podyplomówkę.

Mówisz o takich raczej pozytywnych zaskoczeniach. A jest coś, co Cię rozczarowało?

Jak przerabiamy te techniki, case study i tak dalej, to widać, że skupiamy się bardzo na psychoterapii poznawczo-behawioralnej i właśnie tym podejściu. Co nie jest zaskakujące, bo ona jest najdokładniej zbadana i najbardziej empirycznie można ją wykładać. Ale brakuje mi na przykład elementów z psychodynamiki albo z innego nurtu, żeby zobaczyć od trochę innej strony tę psychologię.

I to, co mnie rozczarowało, to, że tak dużo mówimy o Freudzie. Jakby… trzeci rok, a omówiliśmy Freuda już chyba z osiem razy, więc może być to męczące. 

Myślisz, że jest to związane z przestarzałością materiału? Bo z jednej strony Freud kojarzy się z takim dość zastanym podejściem do psychologii, ale z drugiej mamy też to wykorzystanie AI na uczelni. Czy psychologia na UŚ idzie z duchem czasu?

Ja wiem, że oni podają Freuda jako taką podstawę. Od tego wyszliśmy. Trzeba o tym wspomnieć, że od tego wyszliśmy. I dużo teorii współczesnych tak naprawdę wyszło od psychoanalizy. Więc wiadomo, że jak się ma opowiedzieć o nowej teorii, co się zmieniło, to trzeba najpierw wspomnieć o tym Freudzie. 

Więc ja uważam, że jest progresywnie, jest dużo nowości i skupiamy się na współczesnej psychologii, no ale ta podstawa jest cały czas powtarzana i mogłoby się to po prostu ograniczyć w pewnym stopniu.

Czy spotykasz się z jakimś mitem na temat Twojego kierunku studiów?

Chyba ten najbardziej popularny mit to dalej jest ten, że na psychologię idą osoby z zaburzeniami. Nie jest tak. Większość z nas jest ogarniętych życiowo. 

Myślę, że może nie tyle są to „mity”, bo mam wrażenie, że mitów tak za bardzo nie ma, oprócz tych zaburzeń. Ale są takie założenia wśród znajomych albo nawet rodziny, że jak się już jest trochę na tej psychologii, jak się nauczyło tych terminów, to ludzie mają wrażenie, że ich cały czas diagnozujemy. Że po prostu cały czas analizujemy to, jak się zachowują.

Często też spotykam się z tym, że ludzie zakładają, że przez to, że studiuję psychologię, powinnam być bardziej zdystansowana do wszystkiego. I na przykład w sytuacjach życiowych, jak zareaguję emocjonalnie, co się zdarzy, to ludzie odpowiadają: „A dlaczego ty tak reagujesz? Jesteś na psychologii, powinnaś to zrozumieć i być opanowana!”. Niekoniecznie. Czasami emocje biorą górę i to jest naturalne.

Co jest dla Ciebie najlepszym aspektem studiowania, najmocniejszą stroną tego kierunku?

Ludzie, których się poznaje na psychologii, są bardzo wartościowymi ludźmi. Można spotkać się z wieloma poglądami i perspektywami. Mam wrażenie, że na psychologii jest duży szacunek do czyjegoś innego zdania i można sobie porozmawiać, podyskutować, nawet jeżeli się nie zgadzamy z czymś.

No i naprawdę są bardzo fajne pomysły, projekty, jest bardzo kreatywnie, wbrew pozorom. Bo może się wydawać, że psychologia jest taka bardzo statyczna, ale jest też bardzo kreatywna. Myślę, że oprócz tego, co powiedziałam o nauce, ludzie na pewno są bardzo mocnym aspektem tego.

A co jest dla Ciebie największym wyzwaniem w czasie studiowania psychologii?

Wyzwaniem? Myślę, że duża ilość projektów, które są równocześnie prowadzone. My tak mamy obecnie, ale może to zmienią, bo wiadomo, że z każdym rokiem jest ewaluacja tego, jak były prowadzone zajęcia.

Co jeszcze by było takim wyzwaniem? No nie wiem, przyjemnie się studiuje! Myślę, że to kwestia tego natłoku pracy, ale studia tak wyglądają. 

Podczas ewaluacji faktycznie biorą to u Was pod uwagę? Widzicie taki swój wkład własny w zajęcia, czyli mówicie o czymś i słyszycie „OK, to ma sens, zmienimy to”?

Tak, ja to widzę. Rzeczywiście te ostatnie zajęcia w semestrze są właśnie na feedback, pytają nas za każdym razem o to, co mogą zmienić w sylabusie. I jak obserwuję prowadzących, to rzeczywiście sobie notują, biorą to pod uwagę, nawet wysyłają osobne swoje ankiety, takie zanonimizowane, żeby wcześniej dostać ewaluację i wiedzieć, co mogą zmienić.

Pytanie o feedback jest u mnie praktycznie na każdym przedmiocie i naprawdę mam wrażenie, że starają się, żeby te zajęcia były lepsze.

Jak wygląda Twój typowy dzień na uczelni? Na co prowadzący kładą największy nacisk?

Ja mam wrażenie, że teraz, w szczególności na trzecim roku, bardzo się na praktykę przerzuciliśmy. Mamy bardzo dużo teorii za sobą. Teraz, jak mieliśmy tematy związane z klasyfikacjami zaburzeń, to mimo tego, że to była sucha teoria, to było to podparte zajęciami z diagnozy, gdzie mogliśmy to wykorzystać. Więc to się fajnie uzupełniało i to mi się podobało. 

Jak się jest „dojazdowym studentem”, to jest dużo czekania na okienka, bo czasami te harmonogramy się nie zgadzają. Ale jest dużo przyjemnych miejsc do siedzenia i na przykład uczenia się w trakcie. Ja często okienka wykorzystuję dla nadrobienia literatury i materiału. Albo też socjalizacji z ludźmi.

Na psychologii wybiera się specjalizacje, prawda? Jakie? 

Idąc na psychologię nie wiedziałam o tym, a może to być istotna informacja: to są specjalności, nie specjalizacje. Jak się kończy studia psychologiczne, te jednolite, to ma się na dyplomie wpisane psychologia”, po prostu. Nie ma tam żadnej specjalizacji wpisanej. I dopiero po studiach psychologicznych robi się specjalizacje, na przykład idąc na podyplomówki.

Ale mamy już specjalności, czyli takie, powiedzmy, wprowadzenie w dany obszar i bardzo się skupiają na tym, żeby nas w ten obszar wprowadzić. No i są z tego też praktyki, więc mamy już taki head start.

Więc jakie są to specjalności?

Mamy cztery drogi. Po pierwsze: specjalność biznesu i pracy. Tam się zajmujemy takimi rzeczami jak HR, doradztwo zawodowe, motywowanie do pracy, satysfakcja z pracy, psychologia organizacji, jak człowiek w organizacji funkcjonuje…

Mamy też specjalność kliniczną dorosłego – to jest po prostu skupienie się na tych typowo klinicznych kwestiach, diagnozowaniu zaburzeń u osób dorosłych. Jest też kliniczna dziecka i rodziny. Tam się skupiamy na zaburzeniach dzieci i tego systemu rodzinnego ogólnie – na tym, jak to funkcjonuje.

I ostatnia: psychologia śledcza i sądowa. I to jest bardziej nastawione na opiniowanie w sądzie, na jakąś pracę na przykład na posterunku policji. Takie bardziej orzekanie na temat funkcjonowania człowieka dla tych instytucji.

A Ty jesteś na jakich?

Ja jestem na specjalności biznesu i kariery i na klinicznej dorosłego. I jest jeszcze dodatkowa opcja, moduły dodatkowe – przygotowanie pedagogiczne, żeby pracować w szkole. Ale kwestia tych modułów jest płynna, zmienia się, więc nie wiem jak to będzie dalej wyglądać. 

Na którym roku wybieracie specjalności? 

Wybieramy na drugim roku, ale też na drugim roku są już elementy każdej z tych specjalności w trakcie semestru. Czyli można uszczknąć coś z każdej. I potem, jak już nam się coś spodobało, to wybieramy sobie specjalności i skupiamy się już tylko na tym w kolejnych latach.

Jesteś zadowolona ze swoich?

Ja jestem bardzo. W szczególności, że psychologia jest fajna, bo można ją łączyć z innymi kierunkami. Więc jeżeli ktoś myśli o drugich studiach, to sobie może wybrać też specjalność pod to, żeby do nich pasowała.

Ja też skończyłam dziennikarstwo, więc ten biznes wzięłam pod to dziennikarstwo, bo tam HR-owe, PR-owe rzeczy bardzo mi się zgrywają. Myślę, że bardzo fajnie, że tak to jest przemyślane.

Można zmieniać specjalności, jeśli wybierzesz sobie jedną i stwierdzisz po jakimś czasie, że to jednak nie to?

Zdarzały się roszady, ale jeszcze przed rozpoczęciem specjalności, jak ktoś zmieniał zdanie w ostatniej chwili przed rozpoczęciem semestru. Ale jak już się zaczęło daną specjalność, to już do końca musi się w nią iść. 

Jak widzisz zawodowe perspektywy związane z psychologią?

Psychologia jest wszędzie tak naprawdę. Można pracować w każdej pracy, więc to nie jest tylko gabinet. W szczególności, że jak się chce pracować w gabinecie, to jednak zazwyczaj trzeba wykonać tę podyplomówkę psychoterapeutyczną, żeby być specjalistą w jakimś nurcie, więc to się też wiąże z dodatkowymi nakładami finansowymi.

Ale gdyby ktoś chciał zacząć pracować zaraz po psychologii, to też jest taka możliwość – gdyby się miało to wykształcenie pedagogiczne, to można iść od razu do szkoły, wielu w ogóle psychologów zaczyna od szkoły. 

Właśnie ta specjalność biznesu i kariery umożliwia pracę w korporacjach, gdzie też psychologowie się pojawiają. No i w szpitalach też już sobie można zaczynać pracę, z tego co słyszałam. Jest bardzo dużo możliwości po psychologii. Nawet, gdyby ktoś chciał iść w inny zawód, to i tak ta wiedza z psychologii się przyda. Ja wzięłam na przykład psychologię, żeby sobie uzupełnić dziennikarstwo, a chyba będzie na odwrót!

A jeśli chodzi o staże lub praktyki? Czy uczelnia jest wspierająca w procesie wyboru tych praktyk? 

Zacznę od tego, że ja sobie nie wyobrażam pracować w psychologii bez praktyk. Myślę, że tutaj jest bardzo ważna ta początkowa opieka od innych, żeby pokazali, jak to funkcjonuje, bo pracujemy z człowiekiem i jesteśmy tak samo odpowiedzialni, jak lekarz.

Więc praktyki są bardzo ważne i opiekunowie mają zazwyczaj listę placówek, które sobie i nam polecają. Też bardzo fajnie jest, jak się nawiąże komunikację z wyższymi rocznikami, bo oni już są po praktykach i także dużo miejsc pracy i praktyk polecają.

Wiadomo, że czasami trzeba się nastarać, podzwonić, popisać maile. Ale ważne, żeby się nie poddawać po pierwszym mailu, bo czasami trzeba atakować do bólu.

Całościowo mamy obecnie 200 godzin praktyk. Nie wiem, jak to będzie wyglądać w przyszłości, czy tego nie zwiększą. Ja osobiście uważam, że dobrze by było nawet, gdyby zwiększyli, bo tak jak mówię: ta opieka jest fajna. Poza tym ma się potem kontakty z doświadczonymi psychologami i myślę, że one się nie urywają w przyszłości.

Na którym roku się zaczynają praktyki? 

Na czwartym. Można zrobić je wcześniej i ja zaczęłam już na trzecim. Ale ogólnie to czwarty i piąty rok to są praktyki. I to jest w sumie te 200 godzin do zrealizowania.

One są przeznaczone na wakacje, ale tak jak mówię, ja sobie przyspieszyłam teraz, bo można za zgodą opiekuna sobie przyspieszyć praktyki.

Można też robić w trakcie semestru. Tak, jak komu pasuje, tak naprawdę. I nie trzeba robić w Katowicach, można robić w okolicy, ale opiekun musi się zgodzić na placówkę – czy jest rzetelna, wiadomo.

Jaką najbardziej wartościową umiejętność wyniosłaś ze studiów? Niekoniecznie musi to być związane z merytoryczną wiedzą – pomyśl o czymś, co Ci się po prostu zauważalnie przydaje w codziennym funkcjonowaniu.

Zastanówmy się… Myślę, że na pewno sieć kontaktów na przyszłość, przez to, że są świetni ludzie i można z nimi porozmawiać. Psychologowie w późniejszym okresie podlegają superwizji – to może być taka, powiedzmy, pomoc koleżeńska. Jeżeli ma się problem w jakimś przypadku, to wtedy się umawia na superwizję i można sobie to przedyskutować z innymi psychologami.

Ale też sieć kontaktów z prowadzącymi, którzy są bardzo pomocni. W jakiejkolwiek kwestii statystycznej, na przykład – statystyka jest zgrozą na psychologii dla większości ludzi, ale mamy bardzo dużo prowadzących, którzy są świetni ze statystyki i można zawsze do nich napisać. Nawet sugerują, mimo że nie ma się już z nimi zajęć, żeby do nich pisać. Co jest bardzo fajne. 

No i myślę ogólnie, że taka otwartość na pomysły, na badania na przykład, jakby ktoś chciał iść w stronę naukową. Jest dużo takiego otwarcia na to, żeby wychodzić z kreatywnymi pomysłami. No i koła naukowe są świetne. 

Działasz w jakichś?

Byłam w kole, które się nazywało się NerwUŚ i zajmowało się neuropsychologią. Było bardzo intensywnie i ciekawie. Ja należałam do sekcji „neurowinek”, które zajmowały się social mediami i popularyzowaniem nauki neuropsychologicznej. Koordynowałam ją nawet z koleżanką!

To dużo uczy, należenie do takiego koła. W szczególności obracanie się w tych artykułach naukowych, spotykanie się z ludźmi i tworzenie. W sekcji badawczej ludzie własne badania projektowali, nawet jedno badanie dalej trwa, właśnie z AI, więc fajnie, jest nowocześnie. Ja uważam, że dużo można wyciągnąć z należenia do takiego koła, bo poznaje się ludzi, którzy mają podobne zainteresowania.

No i dodatkowo mieliśmy też spotkania z profesorami, doktorami, którzy są specjalistami w swojej dziedzinie. Więc tak, koła naukowe są, dużo ich jest i funkcjonują. Wiem, że jest też koło psychoterapii, jest koło seksuologii… Jest na przykład sekcja „psychoksiążka” w ramach jednego koła, gdzie dyskutuje się o psychologii w popularnych dziełach kultury. Chociażby w „Igrzyskach Śmierci”, ale też w klasycznej literaturze. I spotykają się co miesiąc na takie dyskusje, też bardzo fajny pomysł.

I dużo osób się angażuje w takie koła naukowe? Pewnie tak, skoro tak wiele ich powstaje?

Tak, tak. Jest dużo zaangażowanych. Jak poszłam na pierwszy rok studiów, to ludzie od razu szukali kół naukowych, tak naprawdę. I były proponowane, więc bardzo fajnie.

Czy masz jakieś swoje ulubione, sprawdzone metody uczenia się, organizowania sobie czasu i nauki?

Ja jestem osobą, która raczej nie uczy się systematycznie. Ciężko mi. Na pewno to, co jest bardzo wartościowe, to znaleźć sobie grupę ludzi na kierunku, z którymi robi się wspólne notatki. Bo literatury z zajęć na zajęcia jest dużo. Można powiedzieć, że dałoby się samemu radę, ale jak już się kilka zajęć zbierze, to jest ciężko.

Ja po pierwsze robię właśnie te zbiorowe notatki, po drugie uczę się kilka dni przed kolokwiami, jak się muszę uczyć. A jak się robi prace grupowe, to też lepiej zaczynać wcześniej, żeby został ten margines czasu. W szczególności, jak są osoby, które dojeżdżają, to warto mieć taki „deadline” zapasowy, żeby mieć pewność, że się ze wszystkim wyrobi. Terminy są bardzo ważne u nas na studiach, więc trzeba sobie tego pilnować. 

No i ja uczę się z komputera, z tych notatek. Na egzaminy też jest łatwiej, jak się ma te zbiorowe notatki, bo po prostu się je dopasowuje pod zagadnienia i ma się to praktycznie gotowe.

A jest u Was popularne korzystanie z narzędzi AI do nauki? 

Często się z tego korzysta, w szczególności w sytuacjach, kiedy są artykuły naukowe do przeczytania, do przeanalizowania, bo wtedy do NotebookaLM sobie można wrzucić i szukać. Wiem, że w trakcie pisania jakichś analiz, prac, to jest bardzo przydatne. Kiedy musisz mieć bardzo dużo bibliografii podanej i wtedy sobie szukasz w tym Notebooku i sprawdzasz potem w oryginale, czy Ci się zgadza.

Nawet prowadzący podali nam kilka fajnych portali, w których się szuka tekstów naukowych – Perplexity, SciSpace, Elicit… W kołach naukowych często się to wykorzystuje.

I prowadzący nie są „anty” kiedy chodzi o korzystanie z AI. Nawet mówią, że okej, jak jest jakaś analiza, gdzie było wykorzystane AI w jakimś stopniu. To się robi popularne, trzeba wtedy napisać, w jakim stopniu było wykorzystane to AI. Żeby była wyraźna informacja: tak, korzystałam, ale główny pomysł jest mój.

To jeszcze na koniec: gdybyś miała cofnąć się w czasie, do tej Ciebie, która dopiero wybiera studia, myśli o psychologii i dać jej jakąś radę – co by to było?

Na pewno się nie stresować. Psychologia wydaje się bardzo obszernym i ciężkim kawałkiem, ale jest bardzo przyjemna i bardzo ludzka, tak naprawdę. Jakbym miała dać radę sobie sprzed tych trzech lat, kiedy zaczynałam psychologię, to bym powiedziała, żeby być otwartą na dużo tematów i na wiele różnych rzeczy.

Ponieważ psychologia to nie tylko gabinet właśnie, to różne inne sfery. Dać sobie szansę eksplorować i po prostu cieszyć się tym, że jest się na tym kierunku.

Z Magdaleną rozmawiała Michalina. ☺️ Chcesz podzielić się z nami swoimi studenckimi doświadczeniami? Napisz do nas na kontakt@studenckiesprawy.pl!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *